czwartek, 23 stycznia 2014

1. To nie mógł być przypadek...

Skomentuj dla Ciebie to chwila a dla mnie motywacja do dalszej pracy... (Sorry że krótki ale nie mam czasu pisać a to napisałam kiedyś)

Gdy szłam spokojnie do mojego samochodu luksusowego czerwonego ferrari, trzymałam wszystkie książki z których miałam się pouczyć i napisać pracę domową. Na parkingu szkolnym już prawie nikogo nie było.Tylko grupka chłopaków przy moim aucie. Patrzyłam na nich chwilę i zorientowałam się że to grupa Louisa po jego członkach a w szczególności jednym to nie mógł być przypadek był to Harry który opierał się o mój samochód. Pochyliłam głowę szłam powolnym krokiem wyjęłam kluczyki i wcisnęłam guzik otwierający samochód. Harry momentalnie oderwał się od maski a chłopaki z uwagą przyglądali się czyj jest ten samochód.
-To twój ? - zapytał Louis gdy byłam dostatecznie blisko. Pokiwałam tylko twierdząco głową na jego pytanie.
-Serio ? Ile za niego dałaś podobno najnowszy model - zapytał ponownie.
-Dostałam - mruknęłam cichutko.
-Aha.... - odpowiedział. Odeszłam od nich i wsadziłam wszystkie książki od strony pasażera.
-Ty masz chyba więcej kasy niż Madii - powiedział Zayn, inny członek grupy. Madii to jak się uważa najładniejsza, najmądrzejsza i najbogatsza dziewczyna w szkole. Chodzi ze swoimi przyjaciółkami i wrzeszczy na wszystkie dziewczyny w tym i mnie. Że nie mamy kasy i że brzydko się ubieramy itd. Czyli normalna szkolna diva.
-A myślałem że każda dziewczyna co ma dużo kasy zachowuje się jak Madii a tu proszę wyjątek - dodał. Ja tylko wgapiałam się w podłogę.
-Dobra to my już idziemy, do jutra na biologi Renesmee - powiedział Harry swoim barytonem
-Do jutra... - od powiedziałam. I wsiadłam do samochodu.Po około 5 minutach byłam już w domu. Rodzice wyjechali na 3 dni do pracy. No nic zostałam sama, może nie tak dosłownie byłam ja i nasza gosposia 42-letnia Suzan. Opiekowała się mną jak byłam mała i nadal tak zostało.Zrobiła mi obiad a potem wyszła po zakupy. Znów zjem sama...

Następnego dnia w szkole

Szłam powoli korytarzem znów niezauważona. Przez te wszystkie lata zdążyłam się już przyzwyczaić. Książki trzymałam już w rękach. Teraz miałam mieć biologię.Lekcja z Harrym. Może to że go spotkałam było snem i tak naprawdę mnie nie pamięta. Mam nadzieję i tak wolę być nie zauważona.Zadzwonił dzwonek a ja równo z nim weszłam no klasy i zajęłam swoje miejsce. Harry'ego jeszcze nie było. Otworzyłam podręcznik i zaczęłam w nim mazać ołówkiem nic nieznaczące szlaczki.
-Miło cię znów widzieć - powiedział Harry z uśmiechem. To jednak nie był sen.
-Mi ciebie również - popatrzyłam na niego i wróciłam do malowania szlaczków.Wsunęłam się trochę żeby mógł przejść.Lecz tak się nie stało.Rozejrzałam się po klasie i zobaczyłam Harry'ego w ostatniej ławce całującego się zapewne z jego dziewczyną. Szybko odwróciłam wzrok i przesiadłam się na miejsce bliżej okna. Co ja sobie myślałam ? Że będę z nim ? Może.. Ale najwyraźniej tak się nie stanie on jest już zajęty.
Postanowiłam się tym nie przejmować najwyraźniej miłość nie jest mi pisana...